• Wpisów:688
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:43 dni temu
  • Licznik odwiedzin:62 397 / 1627 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 


Lubię melodię, którą grają the Gazette. Najbardziej podoba mi się ich piosenka "Taion" - jest wypełniona po brzegi mrocznymi nutami. Lubię taki sposób grania.

Szkice małp: 14/14
Wypełnienie małp: niemal 9/14
Zrobiłam: 2,5 kartek z 4

Padam na ryj...
 

 


Lubię symfoniczny metal *-* Co tu dużo mówić - nieraz mam ciary przez Apocalypticę
  • awatar Satsu.: Ja również *-* mogłabym słuchać bez końca. Oni są niepowtarzalni!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


No i jak pisałam w 19. dniu wyzwania → http://neriel99.pinger.pl/m/27259638
to moja jedna z ulubionych piosenek. Zawsze mam ciary, gdy jej słucham. Wzrusza mnie ta piosenka, jej geneza, kontekst. Wszystko. W dodatku tekst jest niesamowity. Pełen intymności, pewnego rodzaju modlitwy. A jeszcze włożone serce w śpiew Jamesa Hetfielda - naprawdę wczuł się i dał z siebie maksimum. Czuć w każdej sekundzie emocje. Nawet i w każdym instrumencie. Najlepiej posłuchajcie i się sami przekonajcie.
  • awatar Mian: No kocham po prostu, Meta jest nieodłącznym kawałkiem mojego życia (":
  • awatar Hachie: To zdecydowanie jedna z najlepszych piosenek Metalliki, chociaż słuchając ich piosenek mam trudność w wybraniu tej najlepszej :)
  • awatar She's whiskey in a teacup: @#sayNOtofood: Zgadzam się :3 @st.anger: Widzę po nicku :D :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Motyw przewodni - kosmetyki. Mam dużo kosmetyków, a większość z nich jest już wykańczana rok albo i więcej - jakoś tak zawsze mam coś długo, mimo że regularnie z czegoś korzystam.
Mogłabym wstawić post ze wszystkimi kosmetykami jakie mam, ale musiałabym chyba zrobić z cztery części ;-;
No i wstydziłabym się z "genetycznego chomikowania" - niektórych rzeczy mam po kilka rodzai >u< A już nie wspomnę o pachnidłach! Mam tylko 2 mgiełki i jedne perfumy, które sama od siebie chciałam. Reszta to jakieś podarunki z różnych okazji, znudzone przez siostrę resztki, czy oddane mamy, bo jej się nie spodobały. A ja nie jestem w stanie za cholerę tego wszystkiego zużyć.

Weszłam z nudów na stronę Rossmana. Pomyślałam: "A nuż będzie promocja na pewien szampon i odżywkę. Muszę też kupić kilka innych rzeczy..."
Naglę patrzę, a połowa rzeczy, o których myślałam jest na promocji! Z bólem serca rezygnuję z jednego szamponu, za to kupuję aż dwa. W końcu cały czas się myje te włosy, a mam pewne postanowienie, o którym na pewno w przyszłości wspomnę...

No, nieważne. Nie zdradzę nic więcej! ;X
Poczekam aż przyjdzie mi pewna paczka i połączę w jeden wpis ^^ Naprawdę, obłowiłam się tak, że niektóre rzeczy będę mieć na zapas chyba na trzy lata - jeszcze przy mojej dziwnej, też "genetycznej oszczędnościo-wydajności" xD

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
W wakacje nie schodzę na instagrama. Nie mam jakoś okazji. Nie uploaduję moich prac, ale to się zmieni, o czym was niezwłocznie poinformuję.

Jakoś tak spontanicznie naszła mnie myśl podczas pisania z pewną uroczą dziewuszką. Mian, dziękuję za te rozmowy, bo już nieraz mnie zainspirowałaś <3

Jestem ogromną fanką biżuterii. Co wy na to, gdybym na instagramie robiła fotki różnych kombinacji moich błyskotek? Nie mam za wiele świecidełek, ale to chyba nie szkodzi na przeszkodzie. Mogę robić wiele wersji przecież

Myślę też nad szukaniem inspiracji, a następnie ich rysowanie jako zestaw :3

  • awatar Mian: Mam nadzieję, że się zmieni :x Jaką uroczą, ja i inspiracja? Milena, za dużo Ganji i czarnej herbaty :P Ale jeśli chodzi o pomysł to oczywiście jestem jak najbardziej za! :D
  • awatar Tęczowe marzenia ♥: Moim zdaniem to świetny pomysł abyś zrobiła coś takiego na instagramie ^^.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Jeszce 6 piosenek i koniec wyzwania. Co do tego zespołu już mówiłam "Feed'a..." lubię, ale muszę mieć nastrój. Jutro jedna z moich ulubionych piosenek, przy której dostaję ciar i gęsiej skórki <3

Dziś błogie lenistwo


Rysunki z ewolucji: 9/14. Złapał mnie okrooopny leń. Ale za to posprzątałam jedną półkę z ciuchami xD
 

 
Wiem że mam pupę jak piłka, ale chcę ją podnieść - a przysiady są idealnym do tego narzędziem. Pamiętam miesięczne efekty. Były fantastyczne! Nawet niebezpośrednio kolega z gimnazjum mówił w trakcie mojego challengu, że mam niezły tyłek xD Jeśli po jakiś 2,5 tygodnia były już takie efekty, będę regularnie je robić, by nie zaprzepaścić jak ostatnio rezultatów. To nie zabiera wiele czasu jak moje wcześniejsze kombinacje dwugodzinnych ćwiczeń. To dlatego się zniechęcałam w trakcie wakacji. To bardzo długo.

Postanowiłam sama od siebie, że będę zwiększała stopniowo aktywność. A może raczej: po challengu kilka razy tygodniowo będę robić końcową liczbę powtórek danego ćwiczenia i zacznę robić inny challenge. Myślę też nad kupnem skakanki. Mam nadzieję że będę miała okazję wpaść do jakiegoś sportowego sklepu we wrześniu...


  • awatar Mian: Powodzenia! :D Ja przerwałam ćwiczenia, ale doszłam do winsoku, że ja najpierw muszę ze swoim zdrowiem dojść do ładu a potem pomyśleć nad treningami :x
  • awatar She's whiskey in a teacup: @Satsu.: Dzięki :D Ja żebym się zmobilizowała potrzebuję z dwóch miesięcy xD Powiedziałabym, że to ty jesteś konsekwentniejsza :O Dwugodzinne ćwiczenia robiłam jakieś 3x na tydzień przez może niecały miesiąc. Łał, bieganie to wyższa sztuka :D U, joga fajna rzecz :D Na pewno bardzo relaksuje :) @Realisty-cznie: @Mała czarna ✯: @(Nie)Anonimowo: Dzięki :D
  • awatar Realisty-cznie: powodzenia, uda się :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 


Kocham R+. To jeden z moich ulubionych zespołów. Chociaż mam słabość do "Mutter", "Bestrafe mich", "Mein Herz Brennt", "Spiel mit mir", "Sonne", "Du hast", "Spring" i kilka innych, ta też jest niezła

Sześć dni do przyjazdu Moniki. W domu wariujemy pod każdym względem. Siostra kupiła mi słodki breloczek. Były o wyboru: złoty tygrys w wersji kawaii, panda z dżetami w wersji kawaii albo królik w wersji kawaii. Wybrałam pandę i przypnę do kluczy do szafki szkolnej :3
Podobno ma więcej prezentów; z jednej strony się cieszę i mi miło, ale z drugiej niepotrzebnie się kosztuje.

Szkice małp z ewolucji: 8/14. Potem zabieram się za wypełnianie X.X Byle zdążyć do 27.
Muszę kupić tubę, by jakoś zanieść te prace do szkoły... Idę dalej rysować. Jak zauważyliście, staram się stopniowo nadrobić wasze wpisy
 

 


Wiem, ta piosenka jest taka... dwuznaczna, że aż jednoznaczna. Ale bity ma fajne i dlatego jej słucham. Tekst nie jest dla mnie pierwszą sprawą, dlaczego słucham muzyki.

Dla mnie jest to taka kolejność:
1. Sposób śpiewania/barwa głosu
2. Melodia/rytmika
Punkt 1. i 2. jest czasem zamieniany
3. Tekst
  • awatar Mian: Mam identyczny sposób przesłuchiwania kawałków. Mam bardzo mało utworów których słucham tylko ze względu na tekst :"D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Prawdopodobnie czytacie to, gdy jestem na stypie. Dziś mam pogrzeb. To trzeci w te wakacje. Wolałabym siedzieć w domu i choćby rysować. Mam dosyć takich wieści. Dwie pierwsze osoby nie były mi dobrze znane, ale ta dzisiejsza tak. Smutno mi. Ta kobieta była wspaniała. Choć nie należała bezpośrednio do mojej rodziny. To mama męża siostry mojej mamy. Przegrała z rakiem. Chemioterapie, narkotyki dla znieczulenia... przez ostatnie miesiące mało co już kontaktowała. Widząc ją, ciocia mówiła sama od siebie, że to kwestia najbliższych miesięcy, no ale to taka silna kobieta była. Miała nawrót choroby. Tak długo się trzymała. Zawsze byliśmy zapraszani do nich na odpust.


Boję się na myśl o tym, że zachorują moi dziadkowie. Może nie teraz, ale no nie oszukujmy się; na starość zawsze bierze jakieś choróbsko, a dziadkowie zbliżają się do niebezpiecznej granicy. Mam nadzieję, że będą zdrów jak najdłużej. Już obserwowałam śmierć mojej babci i nie chcę przez to przechodzić. Szpitale, ten zapach środków dezynfekujących, kroplówki, igły w żyłach, sukienki, pikanie maszyn... Fakt, że nie byłam zżyta akurat z nią, nawet nie uroniłam jednej łzy na pochowaniu, ale teraz często myślę o babci. Wnosiła radość do domu. Teraz, gdy jej nie ma, gdy wjeżdżam z tatą w piątki czy w niedziele do jego rodzinnego domu, jest tam cisza. Pustka. Z początku, w pierwszych miesiącach miałam wrażenie, że zaraz wyskoczy babcia i mnie uściska. Że znowu mnie omal nie udusi. Że zobaczę jak robi makaron. Że znowu zobaczę podomkę, siwe włosy i wąsika pod nosem. Że znowu usłyszę jej charakterystyczny głos, jej śmiech. Poczuję jej zapach. Do dziś to wszystko pamiętam, sposób w jaki mówiła, wiązała włosy, jej twarz, posturę. Tęsknię za nią. To już nie ten sam dom. Ona wszystkich zespajała w jedno. Teraz nie ma tam naprawdę nikogo. Każdy żyje wyłącznie dla siebie. To już opuszczony dom-widmo.


Dopiero teraz szklą mi się oczy na myśl o niej. Po czasie zrozumiałam, że była wymarzoną babcią. Czemu jako małe dziecko tego nie widziałam? Wstyd mi przyznać, ale jak miałam 9-10 lat to jej nie lubiłam. Ponieważ wydawało mi się, że nie jest fajna. Ciągle zapracowana. Powiedziała kilka słów i znów wracała do roboty. W moim domu była tylko na moją Pierwszą Komunię. I na siostry. A mieszkamy od siebie z jeden do półtora kilometa. Przez pola jeszcze krócej. To jakieś dwie minuty samochodem. Za to dziadek często do nas wpadał. Zawsze zagadywał mnie, spędzał ze mnę czas i wołał na mnie "Milek" czy "Miluś", czego szczerze nienawidzę do dziś i ciary mnie przechodzą na te zdrobnienia. Za jakiś czas, będąc brzdącem, nie wytrzymałam i powiedziałam, że tak się mówi na chłopaków i żeby na mnie po prostu mówił "Milena". Teraz jak już, raczej zwraca się normalnie. Kiedyś nienawidziłam zwykłego "Milenka" i wpadałam w szał jak tak do mnie mówiła mama, tata czy siostra, więc wyobraźcie sobie, co musiałam przeżywać przez "Milusia i Milka".


Teraz, po czasie, widzę kto był naprawdę wspaniały. Babcia była dobrą gospodynią. Dbała o nas. Ale była ciut wstydliwa i milcząca. Może nie do końca było tak, że jej nie lubiłam, po prostu wolałam dziadka, bo więcej z nim spędziłam czasu. A z babcią miałam taki średni kontakt przez jej introwertyczność. Zawsze jednak zabójczo mnie przytulała na mój widok. Rany, raz mi tlenu omal nie brakło, a ona mnie ciągle bujała w tę i z powrotem. Mama mówi, że jestem do niej podobna z wyglądu. Podobno jak była mała, wyglądała podobnie do mnie. Nie widziałam nigdy jej fotografii z młodości. Ale jeśli będę wyglądać tak jak babcia, będę naprawdę szczęśliwą babcią. A co do dziadka to widzę, jaki jest obłudny. No i już nie odwiedza nas, a jak już to raz na rok i potem wychodzi w angielskim stylu. Już nie ma ze mną dobrego kontaktu. Denerwuje mnie chwilami. Jestem pewna, że z wiekiem miałabym więcej tematów do pogadania z babcią... Nie będę jednak wyciągać brudów rodziny. I tak mamy słaby kontakt. Odseparowują się od nas, niech dalej tak robią jak chcą. Nas to nie rusza. Mamy i tak za dużo problemów by przejmować się taką błahostką.


Widziałam jak dziadek był w szpitalu. Odwiedzałam go z rodziną. Po jakimś czasie wydobrzał, a teraz bardzo uważa na zdrowie.

A teraz dla jasności zaznaczę, że ta część jest o dziadkach, z którymi mieszkam z rodziną.
Widziałam jak niemal umarł mój dziadek. Był w krytycznym stanie. Lekarze mówili, że to cud że wrócił do żywych. Bogu dziękuję, że się trzyma i nic już mega poważnego mu nie jest. Choć tabletki ciągle zażywa. To było straszne. Przeżyłam to nieźle. Bałam się, że z tego nie wyjdzie. Reanimowali go w karetce na placu. 3 minuty i byłoby po nim. Ze wszystkich wnuczków chciał, żebym to ja przy nim była. Jestem jego ulubienicą do dziś. Wpadłam w histerię, że nikt z rodziny mnie nie dopuścił do niego. Fakt, byłam mała i niby "mogłabym się wystraszyć", ale to nie było w porządku. Podobno miał tyle podłączonych rurek... w szpitalu nie przyjmowali w odwiedziny dzieci. Dopiero za jakiś miesiąc albo i dłużej przenieśli go gdzieś indziej i dopiero wtedy mogłam się spotkać. Często mnie całuje przy gościach, by pokazać innym jak to mnie bardzo lubi. Tak naprawdę nie jest moim biologicznym dziadkiem. Ale więzy krwi nie mają znaczenia. Na pogrzeb "prawdziwego", choć to w pewnym sensie hipokryzja, dobitnie oznajmiłam już kilka lat temu rodzinie, że nie pójdę. Po co, skoro był tylko jeden raz u mnie, na urodziny? Nawet go nie pamiętam, nigdy nie widziałam, nigdy się nie spotkałam. Nie znam go. Tylko z imienia i nazwiska.
Dużo ludzi też dziwi się mojej mamie, że ma tak dobre relacje z ojczymem. Mama miała może z dwa miesiące, kiedy babcia wzięła rozwód i za jakiś czas poznała drugiego męża, który zaakceptował moją mamę. Dużo jest też zdziwionych, że dziadek mieszka z pasierbicą, a nie jego "prawdziwą" córką.

A zmieniając trochę temat, ja... no cóż. Jestem wnuczką, która najczęściej z naszej czwórki zaprowadza dziadka czy babcię do swojego pokoju, gdy się najebią, rozkładam łóżko i nalewam jakiejś wody z melisą do szklanki. Trzymam dziadków, by się nie przewrócili, albo ich podnoszę z ziemi. Na weselach zapinam dziadkowi koszulę i wkładam mu buty na nogi. Uspokajam najbardziej skutecznie z całej rodziny, gdy ponoszą go emocje. A kuzynka się śmieje, bo gdy go wyzywam - ważne, że skutkuje - to jestem wtedy ostra jak policjantka, a on słucha i opada z powrotem na siedzenie...


Babcia była w grudniu w szpitalu na zabiegu. Kobiece problemy. Wszystko dobrze się skończyło. Odwiedziłam ją z dwa razy. Tyle, że zdziwiłam się, że po szpitalu zaczęła gęgać, że jestem najlepszą wnuczką. Akurat babcia ma chwiejne opinie i zmienia zdanie jak chorągiewka na wietrze, więc to zbyłam i nie przyjęłam z radością, a z podejrzliwą nutą "yhym... zaraz i tak zacznie mnie wyzywać od kurw, choć w życiu nie miałam chłopaka".


Mimo to pomyślałam, że nikt jej wtedy nie przytulił i nie wsparł tym gestem. Musiałam zdobyć się na odwagę, by to zrobić. Przełamałam się, a dla mnie czułe gesty to prawdziwa potworność i nie wiem, po co to kurna wymyślono. Poczułam, że tego potrzebuje. Zawahałam się z decyzją, ale kiedy tata z dziadkiem ruszyli, a ja wychodziłam ostatnia, szybko podeszłam do babci.


Mimo, że moja pewność siebie przez babcię do pewnego momentu była bardzo niska, teraz jestem za to wszystko wdzięczna. Bo wiem, czego mam się spodziewać w życiu. Że nie ma łatwo. Że mam radzić sobie jak najczęściej sama. Że jestem coś warta i już nic mnie nie zachwieje, ani jedno słowo. Że nie przejmuję się żadną obelgą. Że mam silny charakter. Silną psychikę. Że mam niesamowitą, wręcz masochistyczną cierpliwość. A te sytuacje w domu tylko mi to udowadniają. Z czasem wszystko wbiłam sobie do głowy i przetłumaczyłam na każdy język, żeby każda komórka w moim ciele to wiedziała.

Teraz wiem, że będzie mi łatwo w życiu. Obecnie trudno złamać moją wiarę i nadzieję.
Wystarczyło tylko pogadać ze sobą samą. I od jakiegoś czasu to robię. A może i od zawsze, tylko wcześniej bez przekonania...
  • awatar Mian: Kurde, chciałabym tutaj walnąć jakiś komentarz, ale czasami lepiej przyjąć do wiadomości i przemilczeć :x Powiem tyle, jestem z Ciebie dumna oraz masz naprawdę wspaniały charakter (:
  • awatar She's whiskey in a teacup: @Tęczowe marzenia ♥: Oj, była, była :) Racja :) Ważne, że teraz to dostrzegłam. Niech i żyją 150 :D
  • awatar Tęczowe marzenia ♥: Z tego co opisujesz musiała być naprawdę wspaniałą kobietą. Powiem ci szczerze, że nie ma się czego wstydzić do tego, że jej nie lubiłaś na początku. Byłaś młodsza, nie doświadczona, nie rozumiałaś jej... moja babcia i mój dziadek też są już ledwo na granicy ^^ ale mam nadzieje, że dożyją aż do 100 lat.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 


Ta melodia jest taka... nie wiem... taka wypełniona optymizmem, choć tekst do końca nie nie jest wesoły. Jednak przekaz jest niesamowity. Mówi o tym, że z czasem "niezniszczalna" miłość też słabnie, choć to trudne do uwierzenia. Zawsze się o nią walczy, troszczy, jednak mimo różnych zabiegań i tak maleje. Mówi też o tym, że nie ma sensu ciągnąć dalej związku, jeśli nie czuje się zwykłej, prostej miłości. Przeczytałam, że ten singiel jest z 2013 roku. Macie czasem wrażenie, że już gdzieś słyszeliście "tę" piosenkę w przeszłości? Takie uczucie, że na pewno znacie ją już wiele, wiele lat - właśnie mam tak przy "Ordinary World". Myślę, że ona jest z jakiś lat '90 czy '00.
Fajnie ją posłuchać rano zaraz po przebudzeniu. Delikatnie wzmacnia i rozbudza. Może nie tekstem, ale nutami z pewnością.
  • awatar Tęczowe marzenia ♥: Ta piosenka jest cudowna *-*... kojarzę ją :D. Z tego co opisałaś tekst naprawdę powoduje silne uczucia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


Akurat tej piosenki nie lubię obsesyjnie, rzadko jej słucham, nawet powiedziałabym, że jej nie lubię. Jednak kocham SOAD. To nie miłość od pierwszego wejrzenia (usłyszenia), ale teraz za to jest mocna <3 Ta rytmika! Głos! Nic nie jest jednakowe, jest duża zmiana w melodii, a przy tym jest to n maxa energiczne. Lubię comedy rock/metal. Jednak trzeba mieć do tego, ujęłabym, naturalne predyspozycje. Mi z początku nie podchodził ten styl, ale teraz uwielbiam
  • awatar Mian: SOAD jest mega, ale nie słucham ich często :D Ten kawałek za to właśnie bardzo lubię :D
  • awatar She's whiskey in a teacup: @RainbowxD: Masz świetną nauczycielkę *^*
  • awatar RainbowxD: Również uwielbiam ten zespól! Oni są tak niesamowici, że nawet moja nauczycielka chemii ich słucha :D.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 


Rusłana to zwyciężczyni Eurowizji z 2004 roku. Pochodzi z Ukrainy. Podczas oglądania ostatniej Eurowizji moja mama opowiedziała mi o Rusłanie, bo przypomniało jej się o niej, gdy gadałyśmy o tegorocznej zwyciężczyni - Jamali.

Zakochałam się w tej piosence od pierwszej nuty - nie dziwię się, że Rusłana wtedy wygrała. Mama mówiła, że każdy był nią oczarowany. Zszokowała wszystkich, ale pozytywnie. Podobno nie dało się od niej oderwać wzroku i stworzyła prawdziwy show. Jej poziom artystyczny był wyższy co najmniej o głowę od konkurencji. Jej ubrania były bardzo oryginalne, takie staroludowe czy jak to można określić. Taniec również był taki starodawny, etniczny. Rusłana zwracała też uwagę swoją urodą. Śliczna jest. A sama piosenka wpada w ucho. To bardzo rytmiczna nuta i po prostu mogę jej słuchać dopóki nie rozboli mnie głowa. Inna fajna piosenka z jej repertuaru to "Dance with the wolves", też z 2004 roku Obie lubię słuchać i bardzo poprawiają mi nastrój.
  • awatar Mian: O mamo! Świetne, uwielbiam takie etno, roots klimaty :3 Zasłużyła na wygraną i to zdecydowanie!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


Słucham zależnie od nastroju. Znudzili mi się, ale ostatnio znów zaczęłam ich przesłuchiwać na playliście

Wasze wpisy nadrobię za kilka dni
  • awatar Mian: Tak "workoutowo" mi się kojarzy :P
  • awatar RainbowxD: Ooo, ten zespół też jest mega, ta piosenka szczególnie ^^.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 


Piosenka od producenta nagrań dźwiękowych, użyta w Teen Wolf S03E01. Z początku miałam do niej mieszane uczucia, ale teraz nawet mi przypadła do gustu. Słucham jej zależnie od nastroju.
 

 
Polubiłam fillig. Są tam ciekawe artykuły i niektóre będę tutaj zamieszczać.
http://filing.pl/niemowle-w-roli-mandragory-podbija-serca-fanow-harryego-pottera/
Chcecie więcej? Kliknijcie w linka ↑


Kiedy to zobaczyłam poziom cukru nieźle mi się podniósł. To jest tak śliczne, że nie mogę się długo spoglądać, bo czuję się niepełnoletnim pedofilem >u<

Przed chwilą mama zasugerowała, żebym spięła włosy. Jak zwykle musiałam powiedzieć coś dziwnego: "Nie chcę, bo może mi zimno w głowę?" Ech... sama siebie nie ogarniam czasami.
  • awatar Mian: Słodkie, roślinki, dzieciaczki, czego chcieć więcej? No może oprócz kubka herbaty? :3 Co do włosów, to co ty chcesz mojej koleżanki z liceum chłopak twierdzi, że nie zetnie włosów, bo będzie mu zimno w głowę, więc coś w tym jest D:
  • awatar She's whiskey in a teacup: @RainbowxD: O njee ;-; Pilnuj włosów! xD
  • awatar 星FairyBlue: Yay! PRzesłodkie! ^^ Jak będę miała dziecko kiedyś, to zrobię mu taką sesję! xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Przyjechałam do nich na spanie. Spędziłam dzień głównie z kuzynką. Pogadałyśmy co nieco, ona pokręciła mi włosy lokówką. Chciała ją wypróbować przed weselem w rodzinie swojego chłopaka. Spisała się znakomicie Efekty można podziwiać na moim instagramie podanym w prawym bloku

O północy mój kuzyn powiedział że idzie oglądać Hannibala. Nie pamiętam, żebym mu o tym mówiła #demencja xD
A, teraz coś mi zaświtało, faktycznie. Niejeden raz mówiłam.
Oglądaliśmy do drugiej w nocy. Przy okazji pogadałam o... kosmosie, zagładzie ludzkości, przepowiedniach Nostradamusa (naprawdę się sprawdzają) ;-; i o IIIWŚ i IV. Byłam zaskoczona, że kuzyn interesuje się takimi rzeczami. Bo... bo ja też. W końcu znalazłam z nim jakiś wspólny język! Nie wiedziałam o czym z nim mam gadać. Jest ciężki w rozmowie. Zazwyczaj siedzi cicho albo się drażni z siostrą czy śmieje z jakiś sytuacji. A teraz akurat możemy pogadać o takich interesujących rzeczach, które większość ludzi wyśmiewa lub wzrusza ramionami. Ten temat jeszcze rozwinę, bo chcę zrobić osobny wpis, gdzie liznę trochę filozofii i tym podobne tematy. Już wzięłam się za pisanie, ale chcę to dopracować
Drugi dzień szybko zleciał. Oczy mnie bolały bo mało spałam. Ale z drugiej strony nie chciałam już leżeć. Pomogłam w śniadaniu (instagram), troszkę poczytałam i rysowałam fanarta Xantosa, chłopaka moich marzeń xDDD

To jeden z bohaterów książki mojej BFF :3 Na razie jestem jedyną czytelniczką, bo tylko mi dała opka do przeczytania. Konstruktywna krytyka była w moim wykonaniu bardzo szczera i brutalna: "O ranyyy, to jest zajebiste! Aaaaawww, Xantos taki zajebisty! A główna bohaterka też! I jej przyjaciółka! I w ogóle! Chcę więcej! Pisz jak najwięcej! To jest mega!"

Naprawdę to jest prze-epickie *^* I tylko ja mogę na razie to przeczytać, buhaha ];D>

Combichrist... lubię dark techno Zgłębię się jeszcze w ten temat, ale Combichrist wywołuje u mnie uśmiech, więc raczej ten gatunek mi się podoba.
  • awatar May the Force be with you!: Muszę przyznać, że mas znaprawdę super bloga. Piosenka jest niesamowita. Zapraszam do mnie :)
  • awatar RainbowxD: Musisz bardzo miło spędzać czas. To bardzo dobrze, że udało Ci się odnaleźć z kuzynem wspólny język, dzięki czemu macie teraz różne tematy do rozmów ;). Hah, genialna ta krytyka, no ale, wiadomo - kiedy postać jest świetna, to opowiadanie trudno skrytykować :P.
  • awatar Tęczowe marzenia ♥: Widać, że świetnie spędziłaś czas no i w końcu znalazłaś wspólne zainteresowanie z kuzynem ^^. Masz teraz z nim o czym porozmawiać.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
W środę pojechałam do kina z BFF i jej bratem na Suicide Squad. Nie mogłam się doczekać. Miałam duże nadzieje co do tego filmu.
Kiedy narysuję to co mam narysować biorę się za bohaterów z Legionu Samobójców
Ale wracam do recenzji.

To film reżyserii Davida Ayera i produkcji Warnera Brosa, a adaptacja komiksów wydawnictwa DC Comics. Opowiada o tym jak "złe typy" w pewnym sensie stają się tymi dobrymi i walczą, aby pokonać zło, które chce zniszczyć ludzkość.
W postaci wiedźmy. A co, nie można tak? A można!

Występowali tam też bohaterowie tacy jak Batman
Uwierzycie, że tak się wciągnęłam w jeden wątek miłosny, że nie zauważyłam jak kiełkuje yaoistyczna miłość tuż przede mną na ekranie? D:
Ja, yaoistka, która shippuje nawet chłopaka, który mi się podoba, z jego własnym kumplem nie zauważyłam takiego obiecującego zawiązku?!
Ania zaczęła shippować kapitana z Deadshootem; yaoi's everywhere! Ja dopiero po filmie - jak mi wytłumaczyła. Nie zczaiłam tuż po scenie gdy mi szepnęła: "you know what i mean" ;-;
Ale! Ale była jedna taka scena z Jokerem i jednym kolesiem. xD Oni prawie... prawie... ich twarze tak blisko! A Ania wtedy akurat nie patrzyła ;-;


W Legionie występują wątki nawiedzania z pięknymi efektami specjalnymi oraz śladowe ilości orzeszków.
Okej, coś mnie dziwny humor trzyma, bo zaczęłam oglądać w końcu "Z Dupy".

Wiem że to absurdalnie brzmi [nawiedzenie i nawiązanie do piękna, a to coś strasznego].
Nie bójcie się, to nie jest film rodem z horroru. To nie Ring, choć ta wiedźma... no przyznajcie! Moje pierwsze wrażenie jakie wywarła na mnie Enchantress to było coś takiego: "O ja cię! Toż to w seksowniejszej wersji Bloody Mary z krzyżówką Wednesday z Rodziny Addamsów!" xD




Suicide Squad to niby taki rewelacyjny pomysł. No wow, w końcu świata nie ratują ci "dobrzy"! Nareszcie coś innego! Tylko, że... już było wiele filmów i z szlachetnymi bohaterami, i z tymi trochę mniej. Ayer się spóźnił, aye! Nie... winić powinno się raczej twórcę komiksu... to była adaptacja. Okej, koniec dumania. Prosto z mostu: to nie jest do końca oryginalny koncept, ale ja zawsze uważam że nic nie jest już na tym świecie oryginalne, a pomysły mogą być tylko powielane. Jedynie zmieniani są aktorzy i ich osobista historia.

Dla mnie oryginalne było, niech się zastanowię... no może nie oryginalne, ale to był bardzo, bardzo fajny wątek. Jedno hasło: "Harley z miłości dosłownie ześwirowała dla drugiego świra" - to na tym się tak mocno skupiłam że nie zauważyłam mini-podtekstów u Deadshoota z kapitanem


Kolejny wątek - te zalążki pięknej miłości, co wyczaiła Ania :3 Fajny materiał na fanfici


Oprócz tego podobała mi się charakteryzacja i przede wszystkim gra aktorska
♦ wszystkich z Legionu,
♦ kapitana/dowódcy oraz


♦ Amandy Waller.




Szczególnie ♦ Margoty Robbie jako Harley Quinn (aktorka odwaliła kawał dobrej roboty i to ona najwięcej błyszczała w Suicide Squad)


♦ Jareda Leto z 30STM jako Joker (po prostu zakochałam się w Jokerze, zawsze robił widowiskową zadymę)


♦ Cary Delevingne, czyli Enchantress - nic dodać, nic ująć.
♦ Mogę jeszcze wliczyć Willa Smitha - Deadshoota


♦ I Jaya Hernandeza jako El Diablo


Od samego początku film po prostu wkręca. Na samym końcu było nawet zabawnie Nie da się na nim nudzić. Przynajmniej moim zdaniem. Zawsze jest albo jakaś akcja, albo aktorzy mówią zabawne rzeczy. Dla mnie mogliby to bardziej rozwinąć. O jakieś kolejne 2h10min xD Za mało! Chcę więcej, chcę drugą część Suicide Squad.

Jestem zauroczona grą aktorską Harley Quinn oraz Jokera, wiem - to chyba trzeci raz mówię :3

Całość oceniam pozytywnie i nie żałuję, że na to poszłam. I jeszcze ta ścieżka dźwiękowa! Matko Bosko Częstochowsko! /(0o0)\
Sam dobry, klasyczny rock - The Animals, AC/DC, Queen, The White Stripes...! To była rozkosz kiedy się tego słuchało w takim fajnym filmie.
Na koniec przestroga: Killer Croc jest uroczy! :3 Zagiął mnie tekstem z kanałem i turystami xD Zapomniałam dopisać, że akurat tego dnia, w tym miejscu i o tej godzinie trafiłam na moją kuzynkę i kuzyna. Siedzieliśmy obok siebie. Znaczy, obok brata Ani
  • awatar Mian: Czuję, że ten film jest w moim klimacie i to bardzo w moim klimacie, meeeh, muszę to obejrzeć :X "Toż to w seksowniejszej wersji Bloody Mary z krzyżówką Wednesday z Rodziny Addamsów!" Kocham <3 eee, że Maćka z Dupy zaczęłaś oglądać? I jak? XD
  • awatar She's whiskey in a teacup: @(Nie)Anonimowo: Polecam *^*
  • awatar (Nie)Anonimowo: Mam zamiar iść w tym tygodniu na ten film :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Wczoraj byłam w kinie na Suicide Squad. Napiszę o wszystkim w sobotę/niedzielę, ponieważ dziś jadę do kuzynów i się zostaję do piątku/soboty. Czyhajcie wtedy na post

Szkice małp do szkoły: 7 z 14.
Potem wypełnianie.
Nie wyrobię się! D:

Muszę też posprzątać w szafie z ciuchami.

Siostra przyjeżdża 27. Do tego czasu muszę to wszystko zrobić. Pojedziemy z nimi gdzieś na wycieczkę pierwszy raz od... naprawdę bardzo dawna!

Lato i przełom jesieni to czas, kiedy zawsze co nieco robimy coś wokół domu. Teraz tata zamawia kostkę i nareszcie wyłoży niedługo chodnik. Koniec chodzenia po paletach! :3
Uparłam się na ciemny grafit z białymi pasami po bokach, a zaraz po nich będzie znów pas grafitu. Po wymienieniu dachu i rozbudowie piętra dokończy resztę oraz wyłoży inne miejsca taką fajną kostką o różnym odcieniu szarości.
Nie mogę się doczekać efektu końcowego, kiedy już kostka będzie w całości na całym placu, ale pewnie skończymy całą budowę domu i kostki jak ja skończę studia. Mozolnie to idzie, ale ważne że do przodu.

Zawsze wybieramy z siostrą razem z rodzicami rzeczy do domu. I z obserwacji widzę, że rodzice baardzo polegają na naszym guście. Głównie na Moniki, bo jest starsza. Ale też słuchają moich uwag. Zazwyczaj jest tak, że nie zwracają dużej uwagi na to, co mi się podoba: jeśli im nie pasuje oczywiście. Ale nie potrafią tak odmienić myślenia jak ja xD Jeśli one coś wybiorą, a mi się nie podoba - potrafię naprawdę demotywująco ocenić i wtedy im się odechciewa Najczęściej jednak dochodzimy albo do kompromisów albo nam wszystkim się podoba. Tata ocenia wybrane rzeczy pod względem trwałości. Mama zawsze się nas doradza i pyta o wizje. Monika jest w Walli, dlatego teraz... to był tylko i wyłącznie mój: "This is my design" - pozdro dla kumatych #Hannibal

No a oprócz tego muszę też dodać muzykę - znowu kilka kawałków zostało w tyle. Najwyżej opóźnię koniec. Nie będę już nadrabiać i dodawać po dwa dziennie.

I przeczytać "Ja, anielica". Mega książka, mega seria. Mój humor i w ogóle... dowiedziałam się od BFF, że Azazel jest coraz fajniejszy z każdą częścią. Nie mogę się doczekać "Potępionej" <3

Dziś o 20 będzie mecz siatkówki - Polska gra z Argentyną. Może uda mi się obejrzeć u kuzynów

No a wy... pierwszy raz jakoś specjalnie nie zależy mi na liczniku odwiedzin, a na przekór nagle tak szybko nabijają się odwiedziny (;____
Naprawdę nie mam czasu narysować coś ekstra i zrobić DIY...
Ale! Jeśli się nie wyrobię, na 50k robię pierwszy raz różnorodny, naprawdę rozmaity kategoriami post z "ulubieńcami miesiąca". Chociaż dla mnie to prawdopodobnie będzie "ulubieńcy ever" xD

  • awatar Girl Power ♥: Ha obrazek najlepszy:P Mój licznik w sumie jakoś słabo się posuwa, może dlatego, że nie byo mnie kilka dni:P
  • awatar Satsu.: Ja byłam na tym filmie wczoraj z siostrą i ciekawa jestem jak się na jego temat wypowiesz. Dziękuję Ci za tamten komentarz, podniósł mnie jakoś na duchu gdy go przeczytałam :) Super, że potraficie jakoś dojść do wspólnego porozumienia! Kiedy to mój dom był remontowany, wszystko od początku do końca podlegało dyktaturze taty xD. Jedyne na co ja miałam wpływ to na wybór kafelek w łazience z egipskimi motywami z których jestem dumna po dziś dzień :D. Mam nadzieję, że dobrze będziesz się bawić na tym wyjeździe. Nie wiem jak Tobie, ale mi się bardzo mocno tęskni za siostrą gdy długo jej nie widzę. Buziaki ;*
  • awatar Tęczowe marzenia ♥: Świetny wpis! :). U nas w domu jest tak, że zazwyczaj rodzice wybierają co im się podoba do domu :3. Mi zostają jedynie ozdoby typu poduszki ;_;. No cóż takie życie :D. To uczucie kiedy "piosenki ci się szybko nudzą i musisz szukać kolejnych bo nie ma co słuchać " .__.. Książka na pewno świetna :3. XDD a z tym obrazkiem się zgadzam :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 


Zespół Red akurat nie jest idealnie wpasowany w moje gusta. Ich piosenki jednak trzymam w playliście, bo niekiedy są dni kiedy mam ochotę ich posłuchać. Taki kaprys

Jutro Polska - Iran o 225
 

 
Chcę pokazać wam coś interesującego. Rajstopy z - według mnie - ślicznymi łuskami! Zakochałam się w nich. Może nie wyszłabym w takich na ulicę, jednak na jakiś cosplay, haloween czy sesję zdjęciową to wymarzona rzecz. W zamieszczonym linku jest więcej informacji.

http://filing.pl/niemiecki-projektant-opracowal-niewiarygodne-rajstopy-imitujace-ogon-syreny/?ref=swr
  • awatar (Nie)Anonimowo: Prześliczne ! Uwielbiam wszystko co ma wzór łusek :P I z chęciom wyszłabym w takich na miasto :) :)
  • awatar ♥Szkielet♥: Mega !
  • awatar Mała czarna ✯: Ja też pierwsze co to pomyślałam o jakimś przebraniu :D Urocze są, ale ja nawet krępuję się czasem wyjść w sukience i upewniam się pytając wszystkich w pobliżu czy nie przegięłam xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 


Radosna nuta i bardzo życiowy tekst Ale... trzymam piosenkę tylko z sentymentu
 

 


Oczywiście jest to przeróbka oryginału, ale nie będę pokazywać drugiego (a raczej pierwszego) klipu. Kto jest ciekaw to sam posłucha
Kiedyś słuchałam tego często, nigdy nie przewijałam, gdy mi się trafiła w odtwarzaniu. Teraz trochę mi się znudziła i muszę mieć nastrój, żeby ją załączyć.
 

 


Wybaczcie, zapomniałam, że nie dodawałam piosenek! (Oprócz tej) jestem 4 piosenki do tyłu. A jeszcze muszę dodać dzisiejszą... Czyli w sumie 5 piosenek - nadrobię to.
Tej słucham rzadko, ale jest nawet niezła. Po prostu muszę mieć na nią ochotę
Lubię rysować, słuchając REDa ^^